Pokazywanie postów oznaczonych etykietą interactive. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą interactive. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 czerwca 2013

lubię językiem, a kto nie lubi ...

Dwa słowa o migdaleniu ...tfu...  znaczy komunikowaniu się ...




Piszę mniej, to prawda. Więcej pasjonujących rzeczy mnie otacza po prostu. Nie wszystkim dzielić się wypada, a ogólnodostępnymi dzieli się już rzesza blogerów. Niektórzy nawet w miarę zacnie, inni mniej zacnie, jeszcze inni bardzo sprawnie, kolejni już dużo gorzej...

Jak poczytać chcę podsumowanie tygodnia to zerknę co tam Pijaru Koksu wysmażył ..., jak chcę popatrzeć co się zmienia w branży filtruję news feed, sprawdzam Linkiedin, który mega rośnie w siłę...

Właśnie zauważyliście jak bardzo fajnie rozwija się Linkedin? Site, appka na ios... dobra robota...

Jednak ja chciałem o języku i jak to zwykle o wyobrażeniach i obietnicach ...

Go to the gym they said ... u gonna look like Rayan Gosling they said

piątek, 11 marca 2011

Te złośliwe rozmowy strategiczne (piątek na luzie / bez wykresów)

Czyli dwa słowa o lizaniu cukierka przez papierek



Uczę się. Ciągle uczę się branży choć trochę czasu już tu jestem. Opowiadam o misji, która przyświeca mi na co dzień - nie mówię tutaj jednak walce o pokój na świecie, wolę zacząć od pokoju z widokiem na Warszawę.

Aktulnie mój pokój posiada widok na wnętrze budynku jedynie więc gdy tylko mam chwilę, biorę ulubiony kubek i wychodzę z pachnącą kawą przed by spojrzeć na jadących od strony Konstancina w stronę centrum młodych zdolnych w swoich panamerach i x6'tkach.

Przedzierając się przez setki exceli, raporty, badania, case'y szukam trendów - próbuję rysować w głowie kształt, który obrazował będzie wygląd naszego rynku za pięć - dziesięć lat. Czytam, dyskutuję, obserwuję, pytam, rozmawiam, krytykuję, obserwuję, piszę, proponuję ... cieszy mnie to, że kilka rzeczy udało mi się przewidzieć, cieszy mnie to, że ludzie, którzy na wodach marketingowego mocarstwa spędzili tyle czasu, ile minęło od mojego poczęcia chcą i dyskutują ze mną - polemizują, zapraszają na spotkania, by po godzinach wspólnie zastanawiać się gdzie będzie telewizja, gdzie internet, gdzie będą mobile i wideo - gdzie w końcu my  będziemy za te dziesięć lat właśnie.

To jest piękna część mojej pracy, ale jest i druga strona i tutaj kłania się element, który nazwałem "obserwacją". Rynek jest młody, to i specjaliści do młodej grupy należą. Rzeczywiście jest kilka takich osób, z którymi rozmowa nastraja pozytywnie, z którymi rozmowa inspiruje i pozwala inaczej spojrzeć na rzeczy, które jeszcze kilka minut wcześniej wydawały się oczywiste, gdy jednak dokładniej przyjrzymy się temu co dzieje się w branży zobaczymy krytykę, zawiść, niezdrową konkurencję, przekrzykiwanie i spory bez użycia argumentów merytorycznych.



Najłatwiej wykreować się na eksperta wytykając błędy innym - trudniej udowodnić swoją eksperckość poddając pod dyskusję własny projekt.